Rozprawa

Autor: ojcze nasz, Gatunek: Proza, Dodano: 10 marca 2011, 21:49:51, Tagi:  remiks 2011

 

Intencją utworu nie jest obrażanie uczuć religijnych, postaw światopoglądowych czy orientacji seksualnych. Tekst ma wymiar ironiczny i dystansuje się od praktyk moralizatorskich.

 

Halo, halo, witam, witam was ze studio z zachwytem, posłysz to towarzyszu z towarzyszem, podziwuj z nami moje poczciwe życie, jou, a co mi tam, bez kitu, siemka, elo, buźka, że się tak przymilę, koniec z sztywnym pitu pitem, tu Krzychu, Krzyś i Krzysztof mówi z Krzychem, był sobie człowiek, co za życia stał się mitem. Krzych Krzychem pogania, Krzychowa poligamia, przełącz kanał, otwórz kibel, a tam ja. A teraz pogodę zapowie bezcenna i niepowtarzalna Magda, Magdo przekazuję ci głos, halo Magda, ale nie trzymaj go za długo, halo, Magda odbiór, akcja, ja idę do gabinetu luster, ekstazy trochu zaznać. No witam, witka, siemka Krzychu i publika, tu Magda niezjednana, nieprzejęta i śliczna, jestem wszędzie, gdzie nie klikasz, w toto lotto numery zapowiadam, w jury jukendensa zasiadam, tańczę na lodzie, na parze, na miodzie, na szadzi i wodzie. Mam monopol na bycie w telewizorze, na bycie ciągle w modzie. Lubię się sobą dzielić w technikolorze i sprawiać ludziom radość i kinder niespodzianki, lubię od siebie dawać co dzień, szczególnie sobie i najlepszym koleżankom, ale też oczekuję tego od innych, no to raczej wiadomo przecież, że coś za coś, jak w telegazecie. Chciałabym, żeby taki właśnie był mój mąż, i żeby był też dobry, czuły, inteligentny, kochający, mądry, porządny, romantyk, ale rozsądny, żebym czuła się przy nim bezpiecznie, żeby miał poczucie dobrego humoru, potrafił mnie zawsze pocieszyć i rozweselić, a najważniejsze żeby miał to w sobie coś, tę w oku magiczną iskierkę. Wcale nie musi być bogaty, bo pieniądze to nie wszystko, to nie piosenka dla mamony, nie o to przecież kamon chodzi. Najważniejsze żeby był dobry i kochający, żeby dogadywał się z moją mamą, a reszta jakoś się ułoży, jakoś to będzie, coś do garka się włoży, zaciśnie się pasa i karmić się będziemy listkami w lesie i żyć miłością do siebie wzajemną, spijać z dziubków żywicę drzewną. Chciałabym mieć też dwójkę dzieci, chłopca i dziewczynkę. Chłopiec Antoś, a dziewczynkę Oleńkę, ale jakiej by nie były płci i tak je będę bardzo mocno kochała, najważniejsze żeby urodziły się śliczne i zdrowe, a o to, jakiej mają być płci będę martwić się potem, o innej porze. W ogóle to uważam, że rodzina jest najważniejsza, gospodarka i Polska zamyka podium i nie powinno się przedkładać innych rzeczy i wartości ponad nią samą. Ja sama jestem bardzo osobą kompromisową i zrównoważoną, ale rodzinę zawsze będę stawiać na pierwszym miejscu, na pierwszym planie i tego oczekuje też od mojego męża, nie tylko w jego słowach, czy modlitwie po spowiedzi do boga amen. Powinniśmy się wspierać i nawzajem się uzupełniać, tworzyć razem jedność nierozdzielną, jednolitą i w szczęście pojemną. Jeśli chodzi o dom, to na pewno wprowadzę podział obowiązków i dyżury, system zmian, na przykład jeden tydzień gotuję ja, a on sprząta, a potem na odwrót. Nie wyobrażam sobie z mężem takiej relacji, że on ogląda mecz, a ja na relacji lodówka – jego gęba traking. Kasuję intermorrda połączenia na tej relacji, kastruję casting na bycie jego zdzirą, piwo, piwko, piwo, piwo i kapcie, i gazetę, i kołdrę i z połykiem orgazm, i kolację i za niego do toalety i do pracy i do groba. Jestem kobietą nowoczesną i tego też oczekuję od niego, projektu naszego małżeństwa modernizacji. Nasz związek musi opierać się na wsparciu i wzajemnym zaufaniu, inaczej wszystko na marne, miłość bez granic, nie ma racji porozumienie bez barier. Muszę polegać na swoim partnerze, muszę mieć w nim oparcie, a on również we mnie także, nie musze za niego iść szczać, przecież możemy to zrobić razem. Trochę na galopy mnie wzięło fazę, to ten, sory memory, wiatry słabe, umiarkowane, z zachodu na wschód albo odwrotnie, zwiewają liście z drzew bezpowrotnie, fruwają ulotek po niebie tysiące, angielski, francuski - w trzy tylko miesiące. Dziękuję za uwagę gorąco, sprawdzalność pogody wynosi 25 procent, prawdomówność ankietowanych 15, a moja prawdomówność 5, ciśnienie atmosferyczne sama wymyślić miałam chęć, bo chyba nie ma debila z barometrem co sobie mierzy co chwila samemu, lata jak debil po śniegu. Prowadzącą, czyli mnie ubrano w dolcza i gibony odzieży, kliknij myszką na mnie i pozwól sobie na odrobinę elegancji i modowych ekscesów, czesał mnie Żan Luc Dawid, kliknij na moje włosy i uczesz się, a cycki powiększał doktor Lubicz, ich numery zasuwają teraz na dole ekranu, proszę się nie martwić, jeśli zbyt szybko one tam zapierniczają, powtórka prognozy pogody codziennie rano, w wakacje, od 6 do 12, a także w każdą sobotę na kanale tefałen meteo, polecamy nagrać na wideo, kino się skończyło dawno, (obejrzy się samo, przypisał autor). Do widzenia państwu, miłego dnia, do jutro, dozopozdro, do następnego rano, a tym co siedzą na relaksach saksach, dla nich wielkie joł i pozdro, przypominam o możliwości internetowego oglądu prognóz pogód w Polsce, nie wiem po co, ale bardzo proszę. Serdecznie zapraszam teraz na herbatkę czy kawkę, z Tadkiem, z Jankiem lub też z Maćkiem. Wybierz, kliknij, miej wpływ, daj sobie na sukces szansę. W filiżance czy we szklance? Cukier, mlemle czy śmietankę? Ja wodę tylko piję, niegazowaną, Nałęczowiankę, oczyszcza organizm, ma dużo witamin, nie zamienię jej za nic, makro i mikroelementów dynamit, kto mi tak bioorganizm odnowi, no kto, a teraz głos przekazuję Krzysztofowi. Krzychu powiedz jakiś dowcip, żeby było hehe i hoho, żywych kultur dowcipów zlot, ty taki zabawny jesteś, że zawsze mnie łapią jak cię słucham czkawka, radość i dreszcze, jesteś słodszy niż Wibowit jeszcze, dajesz dowcip ostry jak tabasco, gorący jak świeżo wylany asfalt, do widzenia bardzo państwu serdecznie, wielkie dosko pozdro, kocham was na sto na sto, dużo zdrowia i na co dzień i uśmiechu nie na dziś tylko, sajonara, adios lavista asta.

Magdo moja droga i kochana, gdzie ty jesteś, co ty robisz, jak konik jesteś polny, chodź pocałuj Krzycha pana, zamiast w koło dupy chodzić z rana, ależ ty tu słodzisz, cukier ustami roznosisz, dżinglbels to znaczy pada śnieg, w tłumaczeniu wolnym, świetnie nam zapowiedziałaś te warunki nasze klimatyczno-pogodowe rzeczywiście się sprawdzają, gorąco jak w piekle i w kotle, rowek mi się spocił już konkretnie, jak przejadę palcem to mokry, hehehe, mocne, to był ten zapowiadany dowcip, niezłe, co nie, a pewnie że, bo medium jest mesedżem, to jest jak z papieżem, jeśli jeszcze tego nie wiesz, ale do rzeczy, rzeczowo powiem, w samej rzeczy, szanowni oglądacze przed telewizorami, babcie pod kołdrami, matki z zakupami, słowem wszyscy z wami wy tam, dziś masa nagród w graniu na śniadaniu, reguły są proste, ty odpowiadasz na to, co ja cię zapytam, gadżety, wisiorki, czipsy, elo jebanko pop płyta, bransoletki modne i batoniki, doprawdy i koszulki z logo mnie, mnie, mnie, mnie, a z tyłu Magdy, Magdy, Magdy, Magdy, a każde innego koloru, a każde innej barwy, wybierz, kliknij, miej wpływ na losy świata doprawdy. Piszcie, piszcie, dzwońcie, smsujcie, pieniędzy nie żałujcie, wyjmujcie węże z kieszeni i rozbijajcie świnki skarbonki, bo kto jak nie wy podaruje tym biednym dzieciom słońce? Pytanie brzmi następująco, co dalej następuje, wyjmijcie karteczki, podpiszcie się w rogu, dyktuję: Czy Wolfram Amadeusz Moccart to: a. kompozytor muzyki komórkowej, b. pierwiastek chemiczny, c. ser produkcji włoskiej, czy d. piłkarz niemieckiej bundesligi grający na obronie? Do wygrania są nagrody jak wyżej, ibidem, zapraszamy tu i niżej, bo nie brakuje powodów, doskonałe metody na twoich małych nagród popędów zaspokojenie głodów. Magda gdzie polazłaś znowu, zaczynamy, do biegu, gotowi, kamera, akcja klaps.

Bonżur o świcie słodkie szczęście życia, dolce vita feliczita, z rana nam Europo witaj, smutki od zarania potop, wybierz życie, wybierz szczęście, zaznacz lepiej żeby było częściej. Dzień dobry ukochana Polsko, welcome w domu telewidzu, witajcie drogie dzieci w życiu, w zjawie marzeń teatrzyku. Jak wam dotąd odtąd leci? Jak jeszcze w mowie nie wiecie, pytać jeszcze się nie chcecie, cała Polska wam podpowie co dzień, cała Polska wam przeczyta, cała nasza modnie wam wiedzieć poleci. Jak tam, co tam drodzy moi w polityce i na świecie? Już zdążyłeś to przeczytać? Już zdążyłeś się dowiedzieć? Zawsze możesz wiedzieć więcej, zawsze możesz wcześniej wiedzieć. Ja podpowiem: wszystko słychać u was świetnie, jak po maśle, jak marzenie, słońce przecież na was świeci, przeto może być wam lepiej? Oczywiście, kto by myślał, lepiej być wam jeszcze może, wyższy szczyt zdobędziesz właśnie, jak świat światem, miasto miastem, Polska Polską, Bałtyk morzem, z nami będzie wam jak w niebie, z nami świetniej niż byś wyśnił, z nami lepiej niż na Ziemi, wciśnij przycisk, zgłośnij głośnik, zacznij wyścig. Budź się weź się i nie marudź, łóżko ładnie po śnie zaściel, zęby, nogi, buzia, prysznic, odmów pacierz, załóż kapcie. Szkoda dnia, szkoda gadać, szkoda dziś nie czytać gazet, szkoda dziś nie słuchać radia. Co za za oknem pogoda, co za za oknem ranek, kochani halo, halo, nie gadaj tyle na gadu gadu, nie kładź tyle masła, jedź pomału, gramy, gramy, gramy, dajemy czadu, generalna próba, orkiestry i światła variety, siwy dym i białe sadze, magiczne zaklęcie, kto rano wstanie ten na pewno dostanie, otwórz buzie, zamknij oczy i zrób am za mamę, załóż kapcie i przebierz piżamę, spodziewamy się gości, po śniadaniu uporządkuj ten zamęt, postaw na świata jasne stawanie, zamień zdrapkę na zamek, cień zamień w ranek, wymień kamień na szaniec, popiół na diament. Krem na noc nałóż na noc, a na dzień na dzień. Pod wycieraczkę zamieć zamieć, bo jak a czy b, czy być czy mieć, to Hubert zaznacz b, lepiej mieć jest, posiadać, niż nie, niż tylko chcieć. Szkoda siedzieć, trzeba wtedy wstawać, szkoda jeść, lepiej mieć niż zjadać, szkoda co u ciebie nie wiedzieć, szkoda każdej pięknej tracić chwili, szkoda spać, szkoda leżeć, szkoda gadać, szkoda nie być, spójrz na zegarek, spójrz za okno, spójrzcie w pięknego ekranu zjawę, wsłuchajcie się uważnie w eteru hipnozy falę wszyscy moi mili, jaki śliczny jest poranek, jak ptaszkowie cudnie kwili, nie odsłaniajcie firanek, niech nie będzie niespodzianek, to nadchodzi dzień wspaniały o którym wszyscy wspólnie marzyli, kolektywne wzroki wgapiły w marzeń zdarzeń tryby, będąc po tej dobrej stronie szyby. To twój szczęśliwy numerek, twój wygrywa, wyślij, zadzwoń, zdrap i wygraj, bo taki piękny jest twój dzisiaj świat, zagraj z nami, stawiaj na nas, żeby wygrać trzeba grać, wstawaj, szkoda przecież spać. Dziś jest najnowszy jak do tej pory dzień, jakiego nie było u nas nigdy dotąd jeszcze, ani później, ani wcale, ani wcześniej. Niespotykany i niepowtarzalny, jedyny, unikalny w swoim okazie, niecodzienny, bezcenny i wyśniony we śnie. Najświeższy wśród najświeższych. Najlepiej spożyć do: najlepiej od razu z nami spożyj go dziś jeszcze, bo jutro już nie będzie. Świat marzeń, ekstazy – fantazy i miraży na jawie. A imię jego jawi się nam jako „Poniedziałek”, nazwisko – 23 marzec, rok bieżący 2011, słownie: dwutysięczny jedenasty, wiek współczesny, dwudziesty pierwszy, uznając ogólnie przyjęte kryteria, znany w naszych kręgach i za razem tutejszy, potocznie teraz obecny. Imieniny obchodzą Basie i Barbary, dla wszystkich Baś sto lat, niech żyją nam, kwiaty, buziaczki i fanfary. Dziś przypada światowy dzień nie jedzenia masła z niczym oraz walki z nadciśnieniem tętniczym, dzień bez papierosa i bez chusteczek do nosa, podejmij z nami wyzwanie, podejmij z nami ten wyczyn. Serdecznie przypominamy, że mijający rok jest rokiem nadziei, promocji szybkoschnącego kleju, przyrody w PTTK, Zbigniewa Herberta, europejskim rokiem dialogu międzykulturowego, międzynarodowym rokiem Ziemi, pokoju, śmierci i obsesji słońca oraz pięćdziesiątej rocznicy urodzin Misia Jogiego. Miejsce na twoją reklamę, zobacz, patrz, kliknij w link, wstaw, wejdź w baner, kup teraz, nie czekaj do końca, weź w leasing, dodaj do obserwowanych: Sprzedam strzelbę w cenie taniej, okazyjnie i po promocyjnej zniżce, niedrogo i przystępnie, całkiem nową, nieużywaną prawie wcale, sprzedam od zaraz, bardzo tanio, a nawet jeszcze taniej. Piszcie, dzwońcie teraz, cena do negocjacji, za pół darmo, za śmiesznych monet parę, prawdziwa gratka dla konesera, raty procent zero, prawdziwy żer, nie zwlekaj, kup, kliknij, kopiuj i do domu sobie wklej, control v i control c. Horoskop na dzisiaj: Nie wychodź dziś z domu. Księżyc w fazie nowiu. Zaczynamy jak dawniej, jak było na początku, jak zwykle i nieraz, onegdyś, onegdaj, od zalążków wątków, od wiadomości w pigułce o najgorętszych aferach w telegraficznym skrócie. Nie czekaj, nie przegap. Zobacz, poczekaj, gdzie tak pędzisz, posiedź trochę, nie uciekaj, nałóż jeszcze czegoś sobie, kartofle zostaw ale mięso weź chociaż na drogę. Więcej znajdziecie w telegazecie i internecie, nawet gdy się o to nie pytasz, nawet gdy wiedzieć tego nie chcecie. Minęło właśnie: dobrze wam znane jak wpół do trzeciej, piętnaście po jedenastej. Wybiła godzina wiadomości, minut m jak mdłości.

A teraz będzie u nas nowy, odlotowy konkurs smsowo -popkulturowy, bo ten balon z gumy turbo balonowej jeszcze u nas lata nisko, tu na razie jest ściernisko, ale będzie wysypisko. Na poprzednie pytanie nikt prawidłowej odpowiedzi nie udzielił, na odpowiedzi następnego pytania czekamy od was do niedzieli. A pytanie brzmi: Czy Adam Mickiewicz to był: a. pociąg relacji Poznań Główny – Warszawa Wschodnia, b. najsłynniejszy pasaż w Złotych Tarasach, c. znany pisarz komentarzy do portalu nasza klasa i autor słynnych szablonów komórkowych, czy d. nazwa apteki, na rogu Delmy i Flory? Zapraszamy do wzięcia udziału, telefony w dłoń i do ataku!

Witamy serdecznie w studio gorąco, witam państwa ja, Krzysztof z niemałą dumą, który wszak na próżno, bo nie zbyt musi, ale się zachęcająco przedstawia, wita państwa na drugim miejscu rzecz jasna Magda, kobieta o klasie drogiego auta, telepatriarchat i TV oligarchia. W dobie ery postafery przypomnieć chcemy państwu, okrasić komentarzem, zdać rzetelną relację i podsumować przebieg zdarzeń, rozwój wyłożyć wydarzeń, odnieść się znacząco i wypowiedzieć, podsumować i przewidzieć, przekazać kilka słów na pocieszenie, signifiance znaczy znaczenie. Do końca roku zostało stosukowo niewiele, pogoda znacząco się nie zmieni, śnieg popada do niedzieli, w tym roku modne wszystkie odcienie szarości i zieleni. Do końca tekstu zostało mniej niż cztery strony, z głów lecą korony, nastawcie zegary, nastawcie uszy na wszystkie świata strony, do groby bracia, siostry do groby, rozdziobią was kruki i wrony.

Z nami w studio są eksperci od komentowania, podsumowywania i analizowania, specjaliści od srania w banie, ukręcania łbów aferze, rozgrzebywania afer w ziemi. Zapraszamy na krótką przeprawę, debatę, między mną, przechodniem, a kapelanem, którzy to ze swojej każdy strony afery zdarzenia wyczytają, takież to zbytki i pożytki z dzisiejszego świata mają, czytają treści ulotki, konsultują się i wypowiedzi gotowe mają. Przywitajmy naszych gości gromkimi oklaskami, podziwujcie się tą prostą sprawą z nami, a rozmawiać będzie tu trojaki stan: wybitny mówca, tęgi myśliciel, klerykał, ksiądz arcybiskup Andrzej Bapko, gromkie brawo. Samorodny talent, ready made self person czyli Krzysztof, znany z bycia swoją lepszą wersją, z lepszej gliny ulepiony symulakrum, nadczłowiek zlepiony z marzeń. Snadź człowiek z przyrodzenia ten sam każdy, ale po mnie można poznać, że ja jeden wiem jak z miedzi złoto kować, reszta niech wodę mierzy i idzie się schować, oklaski dla mnie, owacje z ambony na stojaka. Trzeci nasz w studio zawadiaka przypadkowy prosty przechodzień albo zgrywa nieboraka, nie możemy przecież zwykłym ludziom zabronić na wypowiedź, mówić co im siedzi mocno w głowie, no bo o co to chodzi, bo co, bo masz dyplom i dostawałeś stypendium rady ministra to myślisz, że wiesz już wszystko? Przeczytałeś książek setki, dostawałeś piąteczki, wsadziłeś je do teczki, to teraz niby jesteś wielki? Umiesz wytłumaczyć sobie zbytek wszelki, a to platońskie są tylko kalki, tysiące miraży, fantazy, z ekstazy fazy. Szukasz powodów, szukasz przyczyn, a to tylko lista na dupie twojej pryszczy. Pora ująć się za ludźmi zwykłymi, bo zwykłość to nie ujma, to zdecydowany wyczyn. Studiujesz trzy kieruny i niby umiesz to, czego ja nie umiem? Lepiej się potrafisz wyszczyć i masz lepszej klasy gówno? Urobiony masz naukowy dyskurs, wierzysz w równość, ale to tylko twoja przemawia zajebistość, to pod tobą ma być równo, idź się lepiej weź na sznur, miast zapisywać się na nowy kurs, za późno już na wszystko, kończy się ta powieść, ale to tylko twoje szczęście, twoje uczynienie zadość i milczenie twoich owiec. Trudno, nie dogadamy się, mam mniej pogięty mózg, mniejsze w zwojach napięcie i nie odnotowuję w roku takich iq jak twój zwój skoków, inteligencją nie dorównuje nawet vanishowi intelligence. Na każde moje słowo masz po trzy teorie, na każde gówno robione masz inną naukową metodę, obliczasz kąt padania moczu, a nie wiesz nawet, co to człowiek, a co dopiero co ma człowiek w kroczu. Dobrze to zagrałem Magdo? Weź mi powiedz. Nie za szybko? I jak z wymową, jak z dykcją? Powaga pierwszej próby Magda? Powaga pierwszej próby Magda Krzysztofie. No muszę orzec, że orzesz jak możesz Krzysztof, nie ma od ciebie lepszych, jesteś w klasie drogich samolotów królem przestwórz, tniesz zajebistości dyskurs jak powietrze, jesteś bezsprzecznie mój anioł stróż, moim idolem jesteś docześnie i wiecznie. Czy mógłbyś po programie autograf mi śmignąć na klacie? Jasne, bezapelacyjnie raczej Magdo, nawet na pośladku, jeśli nie porazisz mnie swej dupy blaskiem, dziękuję za twe szczere słowa prawdy, biorę je za weksel, bez ściem, bez zakłamanej jazdy, a tymczasem przejdźmy do sedna sprawy, mój monolog traktował o serii ostatnich zdarzeń, pikantnej aferze, która do dzisiaj po twarzach smaży, idzie zima, idzie mróz i mogiła, a ona wciąż trwa dalej bez ściemy, jest jak budka suflera, która nie może zejść ze sceny i tu kieruję moje pierwsze pytanie do waszej ekscelencji, jak wiemy księciu arcybiskupiu lub jak dowiemy się za chwilę, afera nasza trwa wiecznie niczym wyczyn perpetum mobile. Są choroby ciężkie, trudno leczalne jak na przykład owsica, rzeżączka czy kiła, lecz nasza sensacja nieuleczalnie rości sobie monopol do trwania, jak zapatruje się na tę sprawę kościół i kościołu dyskurs, przysłowiowy lament? Witam, bóg zapłać, zbieramy na tacę teraz czy po programie? Przez aferę przemawia do nas realne, w tym wypadku dżizus krystus amen. W tym miejscu przytoczę z kartki, bo mam tu napisany scenariusz, jak zapatruje się episkopat i jakie są wnioski ostatniej konferencji, poświęconej sprawie Polski i sprawie afery na ten temat. Według ogólnie przyjętych kryteriów, odgórnie ustalonych norm i barier, wiemy wszyscy, że sprawa afer dotyka także kościół i wpływa na deficyt wiernych na mszach świetych, a także bierność tych obecnych, ze względu na krążące wokół ich głosów wewnętrznych myśli i pytania, jak do tego doszło i jak to się wogle mogło? Produkcja eucharytstii spadła nam na łeb, na kark, należy podjąć radykalne kroki, walce z aferą powiedzieć stanowcze tak, a samej aferze pas, dłużej nie może to trwać, takie stanowisko zajmuje kościół, popierany przez papieża w walce na rzecz pokoju i trwania w ogólnie przyjętych kryteriach bytowania, tak niech się stanie, na wieki wieków, amen. No księżu arcybiskupiu, przedniej klasy lament, lepsza ta wykupiona przemowa, księdzu pewnie ciąży głowa? A co pan, panie sądzi o sensacyjnej sensacji i niepodważalnym sukcesie jej trwania na świecie i na ekranach, wciąż i ciągle panie przechodniu, jaka pańska prosta mowa i czy zwalczyć ją, zamieść ją należy pod wycieraczkę, jak liście na jesień wziąć ją pod miotłę, pod dywan zamieść, wsadzić głęboko w kieszeń, czy wręcz przeciwnie, przyczepić się na niej jak w lesie igły na sośnie, jak kłącze rhizome, podlewać, doglądać, jak kwiatki na wiosnę? Niech pan od siebie coś powie, wrzuci dwa grosze w tą świnkę skarbonkę. Miły panie, my prostacy, cóż my wiemy nieboracy? Co ja zrobię, co ja mogę? Szedłem do sklepu po fajki i ogień, w furgon zawinął mnie pański ziomek, nie mam raczej w tej kwestii zdania wyrobione, wymiary mojej głowy idą w jedną tylko stronę, dym, klin, gryz i syf, wdech, wydech i mruganie powiek, żaden tam ciężki orzech, nie cytuję nic za Platonem, może tak już od siebie coś dołożę, to zwrócę się w księdza stronę, że nie może on tak tej afery sobie wziąć i mieć na swoje, decydować co i jak z nią zrobi, może tylko myśleć, że może i sobie chcieć i tu na zdecydowane nie kręcę głowę, choć kłykciem potylicznym ruszać nie mogę, z wykształcenia jeżdżę traktorem, ale nie czuję się od innych gorzej, bo jestem ten, co mniej myśli, a więcej orze, swoją prawdę potrafię złożyć, nie gorszą od waszych, w nie gorszym kolorze, bo kto orzec może, co czarnym jest i co czarne ma znaczyć? Podejrzewam, że jest tu jakiś haczyk, prawdą jest to, co się da wytłumaczyć, a da się wytłumaczyć, co da się wyjaśnić i nie ma żadnych innych oznaczeń, lepszych czasów, żadnych lepszych marzeń, są tylko w lesie pnie, a nie ma wcale lasu, nie ma sprawdzonych metod, jest tylko na metodę sposób i to jest ten szukany realizm naszych czasów, naszego losu. Urodziliśmy się sinicami, byliśmy kiedyś glonami i nie doprawialiśmy wtedy do twarzy zwykłych miraży swoich własnych wąsów, nie krystalizowaliśmy żadnych sądów, skąd więc wzięły się te wszystkie dąsy, te oczopląsy się skąd zrobiły, szare zwoje omamiły? Z dupy czarnej przybyły? Z dzikiej Afryki? Sekret sukcesu afery i długie trwanie rozgłosu są moim zdaniem wynikiem nieskuteczności jakichkolwiek głosów krytyki, afera trwa nadal, bo jest jak plastelinowa kulka, która krążąc po globie, przykleja farfocle w postaci mężczyzn i kobiet, nikt sie nie może oprzeć, nikt nic nie powie, bo jeśli ma przemyślenia swoje, to a. dokleją się tylko w kulki obieg, b. są takie, jakie mogą siedzieć tylko w głowie, innych nie bardzo wypowiesz, c. takich kuleczek są tysiące i krążące wokół nich zdania są wpisane w życia krwiobieg d. to przypadek, a nie żadne przeznaczenie, Hubert rezygnuję z tej gry, niewygodne to siedzenie, wolę się położyć i nie żyć, wypisz mi czek, ja odchodzę, nie pytaj, nie dzwoń do przyjaciela, nie proś publiki, nie oferuj mi nic, to nie pomoże, daj ten czek, skończ uniki, kupię se pety i płomień, no i będę powoli spęczał, zawijał, jak to Platon powie baton, bo niezapięty zostawiłem na locker rower i to jest to co mnie obchodzi bardziej, to mi siedzi w głowie więcej, niż afery niegasnący ogień i to jest ten poszukiwany rzeczywisty koniec, zwieńczony realizm otwarty, nie próbuj wyjść poza swoje słowie, bo tam jest miejsce, gdzie nikt nic nie powie, a ty wylądujesz w ciemnym rowie i skończy się twojej narracji opowieść, gra w otwarte karty, dowcip twój zażarty, masz początek pewny i koniec, a reszta to twoje sranie w majty, zawijam poznańską bułę chłopy, pozdry panowie i szczęźń panie boże, narty.

No no, panie przechodzień, toś pan wystrzelił z japy jak armatni ogień, chyba się pan z rana najadł prochu, wali z japy panu trotyl, przesadziłeś pan tu z tą retoryką trochu, co ty Magda powiesz o tym? No, no, panie drogi, ja cytując za Krzysztofem i Platonem także powiem, żeś pan strzelał jak karabin maszynowy, tylko wióry i siwy dym, ale tu to powiem, że gościć panie przechodzień nie możesz, w tych pieleszach nie zaznasz pan gościny i zdrowia, za dużo słów padało z pana ust złych w stronę dobra, za dużo bluźnierstw pan wołasz, nawet tego nie ma jak ocenzurować, medialnie musi pan skonać, musimy niestety facjatę panu skasować, dupkę Krzyszofa skserować i zamiast wstawić wklej, zobacz, tu nie może tak być, że w TV gorzej niż w realiach, mniej fajniej, krzywe się nie pokrywają, inaczej się łamią, niż jak pan to przedstawia, musimy pana wykopać ze studio, dać bilet na tramwaj i kuferek z łakociami, to wszystko co dla pana możemy zdziałać, poklepać możemy dla osłody po ramiu, niech pan zawija bułę i się oddala, niech pan się nie martwi, idzie pan zajarać, my tu rękawy musimy zakasać po pasa, czeka nas teraz długa przeprawa, operacja cięcie, chirurg Krzysztof i Magda – siostro skalpel i kopnij w dupę pana, pod nóż pan pójdzie z tym orędziem, no ale cóż, takie nasze zajęcie, takie konsekwencje za przegięcie, nie myśli chyba pan, że może nam gówno kłaść na plan i my będziemy zachwycać sie zawzięcie, podziwiać z każdej perspektywy, robić przebitki i najazdy, przerywniki, amerykański gówna plan, travelingi w górę, od gówna kolan? No, ho ho, żegnamy pana poza antenami, żegna pana telewizja, nie będzie pan płakać za nami, dowidzenia niemodny przechodniu, do nigdy, ty nawet zauważyłam właśnie nie pachniesz ładnie, nie wyglądasz za dobrze, nie wiem czemu do furgonu zgarnął cię ten nasz ziomek? Chyba się zagapił w inną stronę, wyhaczył przypadkiem pańską osobę, wąchał w tym czasie brisa zapachy nowe, także ten, do miłego nigdy, nie kłaniam się panu, bo zrzucę z głowy koronę, adios muchachos sombreros garsone!

Tu Krzysztof z tej strony, we własnej mówię osobie, przemawiam do was Platonem, z dobrej strony mocy, mamy w studio szanowną jeszcze jedną personę, gościmy mnie, Krzycha wielkiego z bon-tonem. Niechże powie nam szanowny pan może, w którą zapatruje się pan stronę i czy rzeczywiście majtki po praniu są tak białe, że stapiają sie z obłokiem? To może zanim opowiem, pozwolicie droga Magdo, drodzy Krzysztofowie, że kogoś na prędce pozdrowię. Tak, tak, naturalnie, ale to po reklamie może! Zapraszamy, szanowni one i oni, zapraszamy mężów i ich żony, z dziećmi, z wózkami, z pompowanym helem balonem, z grzechotką, klockami i zdalnie sterowanym motorem.

A teraz, nie dalej jak natychmiast na konkurs nowy zapraszam, wysyłajcie smsy, nie przegapcie okazji, nastawcie alarmy, bo łatwo jest zaspać, a żeby wygrać trzeba przecież grać, bo nikt za was tego nie zrobi, nikt za was nie zagra, nie odbierze nagrody. Pytanie brzmi: Czy Ludwik van Beethoven to był: a. do mycia naczyń płyn, b. pies rasy bernardyn, c. materiał budowlany, d. kompozytor komórkowy znany? Na odpowiedzi czekamy do jutra rana, grajcie, wysyłajcie, wygrywajcie, odbierajcie, zapraszamy!

Ach, co to za tydzień to był? Co to będzie za tydzień? Co z tą Polską i Europą? Co z tym gazem i z tą ropą? Trzeba wiedzieć, trzeba pytać, trzeba szybko to przeczytać. Co to? Co to? Ten się dowie co się lubi, rano „radio ludzi budzi” budzić. Czy Europa da się lubić? Z mądrym znaleźć czy też zgubić? Co jest grane? Nie ma granic? Co jest słychać i co wkrótce będzie słychać? Zamiast pytać, idź do kiosku i przeczytaj.

Halo halo, tu wasz Krzysztof, chce wam coś orzec, który orze swoje pola popularności jak tylko może. To ja, witajcie wam, Krzychu Krzych to ja, mówię do was w trzeciej osobie, bo jestem bogiem i wychodzę z siebie, bo chcę z boku zobaczyć jak ja to robię. Pora przyszła najdonioślejsza i najwyższa na nasz serwis kulturalny „Jednorożec”, bo telewizja nasza, z przyjemnością to pragnę orzec, tym się wyróżnia, nie tylko telewidza odmóżdża, ale kulturalnie też ożywia, życie osłodza, intelektualnie pobudza, do interaktywności zachęca, transgresji, subwersji i inne mądre słowa. To nie żadna marna farsa, na świata elementy uwrażliwia nasza telewizja bezstronna i neutralna, żadne imponderabilia, wcale nie nazistowska, nie antysemicka jest telewizja, ale normalna i fajna, z na czele prezesem – nie podam nazwiska, ochrona danych osobowych, co bez ksenofobii programy żadnej fajne robi. Zapraszam na parnas, zasiądźcie w swoje trony. Z szerokiego wyboru tematów, polska dla polaków, wybraliśmy losowo z maszyny losującej temat bezstronny i neutralny o ludziach białych, a nie małych małpach czarnych, którzy coś potrafią mądrego robić, a nie na drzewa tylko wchodzić. Fanfar! Dziś tematem dnia jest nauk królowa, filozofia, już lada moment, nie dalej jak teraz i już nie za chwilę. Sokrates był pedofilem, a właściwie w ogóle go nie było, Hajdiger był w rzeczywistości małpą i w lesie mu się życie przeżyło, na gałązkach drzew mu było miło, ale w końcu w ziemie kimnął, choć był nazistą i szowinistą. Fuko klepał here, kirał kleje w sorbony tapecie, lubił orgie, murzynów i był przysłowiowym gejem. Zmarł na kiłę, czy inną breje, ale z takimi tak się zazwyczaj dzieje. Barta potrąciła ciężarówka, spycharka czy inna koparka, nie miał chłopak w życiu farta, no i dlaczego, to wiadomo – smakował w klimatach homo. Sartre był biały i był nawet spoko, choć miał jedno na Maroko oko, ćpał jak smok nie pod przymusem i poróżnił się z Kamusem, dziwnym miksem, latynosem, który przegrał z swoim losem i przekręcił się na szosie, jechał pewnie lewą stroną. Wszyscy byli gejami, homo, dzikusami i Żydami i nie byli Polakami. Kumali się z murzynami, ćpali, wdychali co mieli i brali, a to jest złe moralnie i karane, z natury nienaturalne, więc zostali oni panisz. Koniec naszego serwisu wielce kulturalnego, ale zostańcie mili państwo z nami, kanał jest niekodowany, a skoro tak ładnie was o to prosimy, to coś innego na myśli mamy.

Już za chwilę, darmowy na Klan bilet, a w nim wydarzy się aż tyle, że można by tylko pomarzyć. Borecka namawia Jacka, by ten przyszedł do niej na placka. Jacek placków nie jada, więc grzecznie Boreckiej odmawia i w domu kaszą manną smaczną sięzajada. Lubicze się na Mostowiaków gniewają i na Wielkanoc ich nie zapraszają. Borecka sama je placka z krupczatki mączki, a Ola dostaje pierwszej miesiączki. Serdecznie zapraszamy my i zapraszają sponsorzy dzisiejszego odcinka, zaprasza manna kasza i zaprasza mąka krupczatka.

Elo, to znowu ja, Krzysztof na mikrofonie, na antence, mówi do was heloł, wyrzućcie w górę ręce, jak się bawią Siedlce? Mam szczerą nadzieję, że wam nie przeszkadzam, ale przypomniał mi się bardzo śmieszny kawał, więc zaglądam do was teraz, bo boję się że go zaraz zapomnę, a notabenem mam dla was konkursy nowe, nęcąco-kuszące (tłum. z ang. whatever works), to was będzie kręcić, to was będzie nęcić. To może od końca, od konkursu zacznę, to was trochę najpierw rozochocę, rozkręcę wasze kubki smakowe. Do wygrania to co zawsze plus podwójna kumulacja kotletów, ale o tym potem, a pytanie jest następujące: Czy Leonardo da Vinci to: a. Jeden z żółwi Nindża, b. Wybitny malarz tapet komputerowych, c. Program wymiany studenckiej międzynarodowy, czy d. Sklep z odzieżą młodzieżowy? Zapraszamy do brania udziału, nagrody spadają jak manna z nieba. Grajcie, wygrywajcie, wysyłajcie, przecież wiecie, że tak trzeba. Jak tam oni to śpiewali? Jak to leciało? Kurczę, zapomniałem znowu treść tego kawału.

Krzychu nie śpij, popraw grzywkę i podciągnij gacie, dowcip masz na ekranie, tylko go przeczytaj i nie spiedrol sprawy jak ostatnim razem. Przekazuję głos Krzysztofowi, halo, halo Krzysztof halo i błagam cię, nie tym kuwra razem, jasne?

Myślicie że już to, to wszystko? Że przyszło krysko na matysko? To ja wam mówię, że po to jeszcze nie jest to i Po jeszcze nie mówi to, co zawsze mówi po, a jak nawet będzie już koniec, to nikt i tak się o tym nie dowie. Witam was tym wprowadzeniem enigmatycznym, żeby pokazać wam jaki jestem bystry i elokwentny, elo, elo, z tej strony kłania się wasz Krzychu ulubiony i wniebowzięty. Konkursy, nagrody, schabowy i mielony tłuczony. Wszystko już za chwilę, a teraz moi mili, rozwiązanie konkursu. Prawidłowa odpowiedź, to odpowiedź numer de, Dusia miała jednak racje, a January tym razem nie, to okazało się przeznaczenie, bo wszystko u nas możliwe jest na antenie. Już teraz, nie dalej jak w tym momencie, w trybie teraz, tu i nie gdzie indziej, kolejny dla państwa konkurs, zachęcam do udziału wzięcia w nim uroczo i ponętnie, a przed nim jeszcze zapowiadany dowcip. Obi ołbaj kobalasa. Jak odróżnić dziennikarza telewizji naszej od dziennikarza telewizji innej, niefajnej, bo obcej, się różniącej różnicą wagi znaczącej? Nasi ciągle się spóźniają, bo stoją w kolejkach po gazetę w ruchu kioskach, hehehe, dobre, co nie? No to zostawię państwu kilka sekund na opanowanie śmiechu, łan tu fri for fajf i przechodzimy dalej, do konkursu dnia, graj żeby wygrać, graj, bo trzeba grać, graj, by grać, bo celem gry jest sama gra, a nie grasz sam, gra z tobą obiekt małe a, kumulacja nagród, a każda nagroda to cnota i wygoda, radość i swoboda. Zapraszają: radio, ratlerek, fejsbuk, wasza klasa, gazeta głos z nieba, życie na wierząco i dystrybutor kotletów na całą naszą teraz my, naszą kochaną teraz my Polskę. Pytanie brzmi następująco, oto i proszę: Dokończ staropolskie mądre porzekadło: Pedała trzeba i wypada: a. kijem b. pałą c. w imadło d. skalpelem? Możliwych jest kilka poprawnych odpowiedzi, jednocześnie wiele. Rozwiązanie konkursu w niedzielę, dzień święty i boży. Zapraszamy, bo inaczej nie może być, przecież trzeba po coś żyć, no bo jak to tak? Nie żyć to może każdy, iść na łatwiznę, a robić to nie ma komu, każdy by z pewnością miał chęć osiąść na bezrobocia mieliźnie, a inżynierów, spawaczy wciąż jest deficyt. Wracajcie kape, wracajcie aupers, wracajcie hydraulicy.

Witamy serdecznie państwa, wita państwa taniec, witam ja niczym ja i wita państwa wyglądająca jak Magda Magda, chyba nie musimy się państwu przedstawiać, prawda? To jakiś korowód, to jakaś w koło Maćka jazda. Jesteśmy symulakra, dobrze nam z tym, nie mamy chorób, skóry krzty, nie mamy prawdziwych powłok, zero wysypki, zajadów czy swędzenia powiek. Wracając do afery oddajmy się chwilowej refleksji i zastanówmy nad życia celem. Bardzo ulotna jest ludzka egzystencja, jak nastrój ulotna, chwila ulotna jak motyla noga, powierzchowna jak egzema i teraz czas na refleksję na ten zadany temat. Łan, tu, fri, for, cztery, tik tak, tik tak, pomyślisz sobie to, co pomyślę sobie ja, a teraz przemówi do was magdowa Magda tytułowa, Magdo świetnie dziś wyglądasz, ten włos, ten paznokieć, ta kiecka, to oko, co nam Magdo powiesz? To nowa pomadka? Przekazuję ci głos, mów, bo to twoja rola, taki wybrałaś sobie zawód, bycie symulakrum, to teraz twórz słów swój zasób. Ach dziękuję Krzychu, się zarumieniłam ze wstydu i z zachwytu, symulakry rumieńców się pojawiły na moim licu. No ty też niczego jesteś sobie, ten krawat, ten ząb, ta cera, ten paznokieć, cały ty to twój najlepszy atut, chyba lata ci wstecz lecą jak strzelił z batu, taki z ciebie młody wydaje się chłopiec, na buzi zupełnie jak Beniamin guzik, komputerowy, te róże, te rumiane poliki to chyba masz od niedawna, nowe? Kapitalne, to trikowe te triki? Przejdźmy jednak na pogodowe pole..

 

Materiały zremiksowane:

Mikołaj Rej - Krótka rozprawa między trzema osobami..

tytuły filmów

terminy naukowe

elementy dyskursu naukowego

zremiksowana mowa potoczna

zremiksowany język mediów

słynne cytaty z filmów

oklepane frazesy

język simsów

przypadkowe fragmenty z prasy

zasłyszane zwroty z telewizji, radia, filmów.

Komentarze (1)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się